Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 16 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Ruch pieszy
PostNapisane: Pt gru 12, 2008 13:10 
Offline
Greenpisarz

Dołączył(a): Śr sty 03, 2007 22:44
Posty: 630
Lokalizacja: Wawa/Praga Północ
http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,95190,6027712,Mamy_z_wozkami_spisywaly_krawezniki.html

Cytuj:
Matki na tropie czyhających krawężników
Wojciech Karpieszuk
2008-12-04, ostatnia aktualizacja 2008-12-04 20:05

Wysokie krawężniki, krzywe chodniki, brak podjazdów i przejścia zastawione samochodami. Mamy, chodząc po Śródmieściu z wózkami, wytypowały pół tysiąca takich przeszkód. - Zajmiemy się tym - zapewniają urzędnicy.

Tak jest w przejściu podziemnym pod Alejami Jerozolimskimi w okolicach Dworca Centralnego. Dwie mamy, Sylwia i Patrycja, znoszą wózki z dziećmi. Podjazdów nie ma. - Mój wózek waży 12 kg. Ale są i takie, które ważą 25 kg - mówi Patrycja Dołowy z fundacji MaMa. Po drugiej stronie korytarza podnośnik jest, ale ochroniarz informuje, że jak chcą z niego skorzystać, będą musiały czekać.- Trochę się zejdzie - rzuca. Zeszło się ok. 10 minut.

Setki podobnych eksperymentów przeprowadzili w lipcu i sierpniu współpracownicy fundacji MaMa na zlecenie dzielnicy Śródmieście. Mamy z najróżniejszymi wózkami - lekkimi, głębokimi, spacerówkami, jedna w zaawansowanej ciąży - przez dwa miesiące chodziły ulicami Śródmieścia. Spisywały i fotografowały miejsca, w których napotkały na przeszkody.

- Zostały starte dwie pary butów, zaginął sweter, jedno z dzieci się rozchorowało. Chodziliśmy w słońcu i ukropie - wyliczała Sylwia Chutnik.

Mamy i jeden tata stworzyli gigantyczny, bo ponad 500-stronicowy raport ze swoich wózkowych eskapad.

Mamy z wózkami spisywały krawężniki

Zebrali w nim pół tysiąca zasadzek czyhających w Śródmieściu na rodziców z wózkami, ale też na osoby starsze i niepełnosprawne.

Wyłapali np. brak podjazdów na Dworcu Powiśle. Żeby się tam dostać, wózek trzeba wnosić po wysokich schodach. Na schody bez podjazdu natknęli się również przy zejściu z pl. Na Rozdrożu na trasę Łazienkowską. Przejście wzdłuż al. Szucha jest nierówne, z dziurami w chodniku. Za to krawężniki przy rondzie de Gaulle'a zbyt wysokie i trudno je pokonać nawet z najlżejszym wózkiem. W wielu miejscach są ruchome płyty chodnikowe.

- Dużo miejsc jest dla nas niedostępnych, choćby warszawskie dworce. Wiele razy narażałyśmy się na niebezpieczeństwo, bo przez źle zaparkowane samochody trzeba było zejść z chodnika na ulicę - mówi Sylwia Chutnik, koordynatorka projektu z fundacji MaMa.

Raport rodzice przekazali władzom Śródmieścia. Urzędnicy dotarli już do zarządców wymienionych miejsc. A ci są najróżniejsi: parafia Narodzenia Najświętszej Marii Panny, Filharmonia Narodowa, Zarząd Dróg Miejskich, Zarząd Terenów Publicznych. Do wszystkich wysłano listy z prośbą o usunięcie niedogodności. - Tym podmiotom, które nam podlegają, po prostu to nakazaliśmy - zapewnia burmistrz Śródmieścia Wojciech Bartelski.

- A my będziemy patrzeć na ręce. I to nie tylko władzom publicznym, ale też prywatnym właścicielom - zapowiada Sylwia Chutnik.

Wczoraj swój raport ludzie z fundacji MaMa i burmistrz Śródmieścia przekazali rzecznikowi ZDM Adamowi Sobierajowi. To właśnie ta instytucja zarządza większością miejsc z przeszkodami dla rodziców z wózkami. - Do kosza tego na pewno nie wyrzucę - zapewnił rzecznik Sobieraj.

Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ruch pieszy
PostNapisane: Wt sty 27, 2009 17:21 
Offline
Greenpisarz

Dołączył(a): Śr sty 03, 2007 22:44
Posty: 630
Lokalizacja: Wawa/Praga Północ
Ciekawa praca powstaje:

http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,95190,6203930,Czy_magisterka_zmieni_stolice_.html

Cytuj:
Czy magisterka zmieni stolicę?
Wojciech Karpieszuk
2009-01-27, ostatnia aktualizacja 2009-01-27 09:26

Dwa razy przeszli Warszawę wzdłuż i wszerz, spotkali się z kilkudziesięcioma osobami niewidomymi, głuchymi i na wózkach. Napisali z tego pracę magisterską i wysłali ją do urzędników. - Oby to przeczytali, bo naprawdę jest źle - mówią młodzi absolwenci Politechniki Warszawskiej.

Leszek Niewiadomski i Przemek Olszewski do niedawna studiowali na Wydziale Inżynierii Lądowej PW. Przez kilka miesięcy prowadzili swoje badania nad dostępnością przestrzeni publicznej i transportu w Warszawie dla osób niepełnosprawnych. Spotykali się z nimi, razem wyruszali w miasto, robili zdjęcia "pułapek", przeprowadzili setki ankiet.

- Ocena dla całej Warszawy to dwa z plusem, maksymalnie trzy na szynach - stwierdza Przemek, który odpowiadał za przestrzeń publiczną.

- Najgorsze jest to, że niewiele się zmienia. Okazuje się, że najważniejsze miejsca w Warszawie są ciągle niedostępne dla niepełnosprawnych - przyznaje Leszek.

Sypią przykładami: korytarze podziemne pod rondem Dmowskiego. - Niby wszystko jest OK, są windy. Byliśmy tam z osobą na wózku. Sama nie była w stanie korzystać z tego. Drzwi za ciężkie, żeby otworzyć, guziki za wysoko, żeby winda jechała, trzeba je trzymać wciśnięte - wylicza Łukasz.

Albo stacja metra Marymont. - To jakieś kuriozum. Żeby dostać się do windy, trzeba pokonać trzy stopnie - mówi Przemek. - Jak można było coś takiego zaprojektować? Tam schody w ogóle nie są potrzebne, wystarczył łagodny spad - podkreśla. Wyłapali tam też inną przeszkodę nie do pokonania dla osoby na wózku. Utknie ona na tramwajowej wysepce pośrodku ulicy. Podnośniki, którymi z przystanku można zjechać do podziemnych korytarzy, od początku nie działają. Żeby nikt nie próbował ich uruchomić, są okręcone grubym drutem.

Kolejna przeszkoda w centrum miasta to plac Na Rozdrożu - ważny punkt przesiadkowy, a tam wszędzie są schody - mówi Przemek.

Najgorzej wypadły warszawskie dworce PKP. - Tragedia - kwitują krótko. Nie lepiej jest w małych osiedlowych sklepikach, w warszawskich urzędach, w większości pubów, barów, restauracji.

Promotor ich pracy dr Piotr Olszewski wspomina międzynarodowy kongres w sprawie transportu osób niepełnosprawnych z 2001 r. - Odbywał się w Pałacu Kultury. Z tej okazji zrobiono tam podjazdy, windy. Jednak już nie poprawiono okolicy, bo organizatorzy wiedzieli, że uczestnicy konferencji będą busami podwożeni pod wejście. Minęło osiem lat, a tam nic się nie zmieniło. Pałac jest dostępny, ale jego najbliższa okolica już nie - stwierdza.

Autorzy pracy i ich promotor nie mogą pojąć, dlaczego nic nie dzieje się metrze, żeby poprawić bezpieczeństwo zwłaszcza niewidomych podróżnych. - Jak to możliwe, że do tej pory nie ma tam odpowiednich pasów z guzkami? - pytają. Pokazują zdjęcia zrobione w szanghajskim i paryskim metrze. Tam odpowiednie pasy z wypustkami "prowadzą" niewidomych od wyjścia z wagonu do windy.

Najlepiej ich zdaniem wypadają duże centra handlowe.

Przemek i Leszek nie tylko krytykują, ale też podsuwają rozwiązania. Obaj uważają, że często nie chodzi nawet o pieniądze - wystarczy dobrze rozplanować inwestycję. - No i przede wszystkim potrzebna jest zmiana mentalności osób decyzyjnych. My przed rozpoczęciem pisania magisterki też nie zdawaliśmy sobie sprawy z wielu rzeczy. Jednak przy każdym spotkaniu z niepełnosprawnymi coraz bardziej uświadamialiśmy sobie, jak ciężko jest im poruszać się po Warszawie - kończy Przemek.

Swoje prace wysłali już do biura polityki społecznej i biura drogownictwa i komunikacji w ratuszu. Czekają na jakąś odpowiedź.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ruch pieszy
PostNapisane: Śr sty 28, 2009 0:04 
Offline
Zielony Oszołom

Dołączył(a): So cze 09, 2007 14:46
Posty: 984
Lokalizacja: Belany
jacor napisał(a):
Ciekawa praca powstaje

A na ZM było o tym już 2 tygodnie temu. :-)

http://www.zm.org.pl/?a=dostepnosc-091


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ruch pieszy
PostNapisane: Pt mar 13, 2009 1:08 
Offline
Greenpisarz

Dołączył(a): Śr sty 03, 2007 22:44
Posty: 630
Lokalizacja: Wawa/Praga Północ
Trochę stare, ale jare:

http://miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,78967,5698196,Przechodnie_tez_stoja_w_korkach.html

Cytuj:
Przechodnie też stoją w korkach
Marta Bełza
2008-09-15, ostatnia aktualizacja 2008-09-15 19:31

Brak zielonej fali czy źle zsynchronizowane światła wydają się problemem wyłącznie kierowców. Tymczasem również piesi tracą czas, czekając na zielone światło.

Dziennikarze "Gazety" przygotowali ranking pokazujący, w których miastach są największe korki. Olsztyn znalazł się na szóstym miejscu. Przez ponad tydzień publikowaliśmy rady, jak upłynnić ruch samochodowy w mieście czy jak zminimalizować stres kierowców stojących w korkach.

Jednak nerwy związane z czekaniem na zielone światło to nie tylko problem osób zmotoryzowanych. Sprawa dotyczy również pieszych, którzy co kilkadziesiąt metrów muszą przerywać swą wędrówkę. Postanowiłam sprawdzić, ile zajmie mi pokonanie, wydawałoby się niezbyt długiej, trasy od skrzyżowania ul. Kościuszki z al. Piłsudskiego do Wysokiej Bramy. Na swojej drodze miałam zaledwie trzy przejścia dla pieszych. Pokonanie dystansu trwało 14 minut, z czego dokładnie połowę, czyli 7 minut stałam na czerwonym świetle. Na każdym przejściu były osoby, które nie wytrzymywały i przechodziły przez ulicę zanim zapaliło się zielone. A przecież są miejsca w Olsztynie, gdzie sygnalizację napotykamy znacznie częściej.

Co jest najczęstszą przyczyną zdenerwowania pieszych? Przede wszystkim źle zsynchronizowane światła, czego przykładem jest przejście obok restauracji McDonald's. Najpierw czekamy na światłach, żeby przejść na wyspę, z której możemy udać się w stronę al. Warszawskiej lub ul. Szrajbera. Jednak, żeby wyruszyć w dalszą drogę, musimy poczekać na kolejną zmianę świateł. Podobna sytuacja jest na skrzyżowaniu ul. Pstrowskiego z Sikorskiego. A takie przykłady można by mnożyć.

Kolejny powód to guziki na słupach, które trzeba włączyć, aby zapaliło się zielone światło. Niestety, jeśli znajdzie się osoba, która nie wie, że należy uruchomić przycisk lub po prostu zamyśli się i zaniedba tego obowiązku, będzie musiała czekać kolejny cykl na zmianę świateł. Poza tym jeśli nie włączymy guzika, samochody i tak muszą odstać swoje (tak jak np. pod Okrąglakiem), więc właściwie nie wiadomo, czemu służą te urządzenia.

Są też przejścia, które powstały chyba tylko po to, żeby utrudnić życie pieszym. Z taką sytuacją mamy do czynienia obok Teatru im. Stefana Jaracza. Światła, zamiast dawać poczucie bezpieczeństwa, doprowadzają olsztynian do szału. - Czerwone światło trwa tu tak długo, że powinni postawić jakąś ławeczkę dla ludzi, którzy chcą pokonać to przejście - mówi kobieta, którą spotkałam w pobliżu. - Gorzej, jeśli ktoś wybiera się na spektakl i za późno wyjdzie z domu. To feralne przejście może spowodować, że spóźnimy się na teatralną premierę.

Piesi i kierowcy mają podobne zdanie na temat świateł. Pokazuje to sytuacja na ul. Wilczyńskiego. Kiedy z powodu remontu skrzyżowania z ul. Kanta zlikwidowano sygnalizację, cieszyli się przedstawiciele obu grup. Korki zniknęły, a piesi są zachwyceni, że po wyjściu z autobusu nie muszą czekać kilku minut, aby przejść na drugą stronę ulicy.

Źródło: Gazeta Wyborcza Olsztyn


i drugi:
http://miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,5762347,Zielona_fala_jest_dla_kierowcow__A_co_dla_pieszych_.html
Cytuj:
Zielona fala jest dla kierowców. A co dla pieszych?
Tomasz Kurs
2008-10-02, ostatnia aktualizacja 2008-10-02 19:00

Przechodnie w Olsztynie często przeżywają frustrację, długo stojąc na czerwonym świetle. Dlatego drogowcy chcą wyregulować system sterujący pracą sygnalizacji, tak żeby stał się przyjaźniejszy także dla tych, którzy poruszają się na piechotę.

System dynamicznego sterowania ruchem, zwany potocznie zieloną falą, jest tak ustawiony, że ułatwia życie głównie kierowcom. Jednak Miejski Zarząd Dróg Mostów i Zieleni coraz częściej dostaje informacje o utrudnieniach, które napotykają piesi. Na zielone światło na przejściach muszą czekać długo, a na dodatek brakuje synchronizacji między sąsiednimi przejściami. W efekcie jedną ulicę trzeba przechodzić z postojem na wysepce. Czytelnicy najczęściej skarżą się na przejścia w rejonie pl. Roosevelta, Emilii Plater i 22 Stycznia, Pieniężnego. Zdarza się, że na niektórych skrzyżowaniach przechodnie i kierowcy mają w tym samym czasie czerwone światło. Co bardziej zniecierpliwieni, ruszają więc na czerwonym.

Sygnały, że życie pieszych nie jest łatwe, dotarły też do drogowców, a ci zapowiadają poprawki. - Jest kilka miejsc, do których mamy zastrzeżenia. W poniedziałek mieliśmy na ten temat spotkanie - mówi Paweł Jaszczuk, dyrektor MZDMiZ. - Odpowiednie wytyczne dotyczące poprawy sytuacji na przejściach zostały już przekazane wykonawcom systemu sterowania ruchem. Wkrótce powinniśmy odczuć poprawę.

Uwagi dotyczyły najpierw pl. Jana Pawła II i Roosevelta. - Teraz piesi mają do dyspozycji 10 proc. czasu w całym cyklu. Chcemy rozszerzyć dla nich "strefę zielonego światła" do 20-25 proc. - mówi Zbigniew Gustek, zastępca dyrektora MZDMiZ. - Chodzi o ułatwienia na trójkątnej wysepce przy "okrąglaku".

Drogowcy przypominają, że można do nich zgłaszać uwagi dotyczące funkcjonowania sygnalizacji i problemów, na które napotykają mieszkańcy. Można to zrobić mailowo na adres mzdmiz@ol.home.pl bądź telefonicznie 089 535 35 19. - Jeśli tylko uwagi są uzasadnione, wprowadzamy je w życie - mówi Gustek.


Przypomniało mi się zadanie "na Bernoulli'ego", które kiedyś ułożyłem:

Student idąc na uczelnię musi przejść przez 8 przejść dla pieszych z sygnalizacją świetlną.
Na każdym przejściu „zielone” świeci się przez 15 sekund na minutę (wersja litościwa...)
Ile razy mniejsza jest szansa, że na wszystkich przejściach podchodząc do świateł, będzie miał "zielone" niż, że zawsze trafi na czerwone?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ruch pieszy
PostNapisane: Pt mar 13, 2009 21:24 
Offline
Stały Bywalec

Dołączył(a): Pt sty 05, 2007 14:04
Posty: 120
Lokalizacja: Bytom
oby tylko nikomu nie przyszła do głowy likwidacja zielonej fali dla pojazdów. Wzrost emisji spalin i hałasu związany z niepłynnością jest dla samych piezszych o wiele niebezpieczniejszy niż konieczność czekania na zielone.
Dla zapewnienia pieszym czasu na przejście umożna po prostu ograniczyć wielkość grup pojazdów i zwiększyć odstępy między tymi grupami

_________________
Odmienić oblicze motoryzacji - tej motoryzacji


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ruch pieszy
PostNapisane: Pt mar 20, 2009 22:56 
Offline
Admin

Dołączył(a): Pt gru 29, 2006 13:11
Posty: 1024
Lokalizacja: Warszawa
Olsztyn jeżeli chodzi o sygnalizacje dla pieszych to faktycznie parodia i przykłady najgorszej praktyki. Wcale się nie dziwię, że aż się prasa zainteresowała.

Pod UWM w wakacje na przejeździe rowerowym stałem na światłach dwa cykle. W jednym nacisnąłem przycisk, w drugim mnie na koniec cyklu łaskawie przepuszczono (3 minuty stania). Pomyślałem, że to wyjatek. Ale na kolejnych swiatłach znowu złapałem czerwone. Było dokładnie tak samo, a w dodatku jezdnię trzeba było przekraczać 2x (droga rowerowa zmieniała tam stronę skrzyżowania). Rezultat był taki, że po drugim straceniu 3 minut i dwóch cykli, po których światło zapaliło mi się tylko na jednej z dwóch jezdni, odpuściłem sobie korzystanie z przycisków. Przy kolejnych przyciskach na tym skrzyżowaniu (przejazd przez jezdnie drugiej ulicy) i następnych skrzyżowaniach nawet już nie zwalniałem.

Nic nie jechało, a przepuszczanie przez 8-12 minut wiatru na każdym skrzyżowaniu jest mocno irytujące. Poza tym miałem tego dnia jeszcze wrócić do Szczytna (50km rowerem) i zwyczajnie nie miałem czasu na takie postoje.

_________________
Pozdrawiam rowerowo - Rafał 'Raffi' Muszczynko
__________________________________________________
Jeździć możesz powoli, ale myśleć musisz szybko ;-)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ruch pieszy
PostNapisane: Pn kwi 27, 2009 17:47 
Offline
Admin

Dołączył(a): Pt gru 29, 2006 10:44
Posty: 2036
Lokalizacja: Bielany, Żoliborz, Praga Północ
http://miasta.gazeta.pl/poznan/1,36001,6536328.html

Cytuj:
Miasto dla pieszych jest piękne

* dr Michał Beim jest adiunktem w Instytucie Geografii Społeczno-Ekonomicznej i Gospodarczo-Przestrzennej UAM. Wiceprezes stowarzyszenia Sekcja Rowerzystów Miejskich
2009-04-24, ostatnia aktualizacja 2009-04-24 13:00

Kiedy mówimy o różnicach między wspaniałymi a kiepskimi miastami na świecie, bierzemy pod uwagę przestrzeń publiczną, miejsca, gdzie chodzi się pieszo! Jak inaczej kształtuje się opinia o mieście, jak nie poprzez chodzenie po ulicach? A w Poznaniu pieszych się lekceważy, ważny jest samochód - pisze dr Michał Beim*

W ostatnim czasie na poznańskich łamach "Gazety Wyborczej" pojawiły się cztery bardzo istotne z punktu widzenia debaty o mieście tematy. Pozornie są to różne sprawy: problem osób starszych za wolno pokonujących przejścia dla pieszych z sygnalizacją świetlną, zmniejszania się liczby drzew przy ulicach w śródmieściu, poszerzenia jezdni ul. Św. Marcin kosztem chodnika, i zmiany zasad działania zielonych strzałek. Łączy je jednak pytanie o kształt publicznej przestrzeni miasta.

Piękno miasta - pojęcie z lamusa

Niewątpliwie w Poznaniu dominuje jedno podejście do problemu przestrzeni miejskiej. Miasto postrzega się jedynie jako problem transportowy - tj., jak ludzie będą się poruszali, zwłaszcza ubóstwianym przez wielu poznaniaków samochodem - a nie w kategoriach tego, co sprawia, że dana okolica jest miła i interesująca. Takie widzenie prowadzi do znaczącego zawężenia spektrum dyskusji i wyrugowania z rozważań pojęcia piękna miasta.

Mimo iż od dziesiątek lat w każdym europejskim mieście funkcjonują podmiejskie centra handlowe, w których można realizować praktycznie wszystkie potrzeby, to jednak śródmieścia, a w szczególności strefy ruchu pieszego cieszą się tam ogromnym zainteresowaniem. To właśnie owo piękno miasta stanowi "wartość dodaną", dzięki której w całej Europie ludzie przybywają do centrów miast na zakupy, wypić kawę czy najzwyczajniej pospacerować. Aby to nastąpiło, trzeba spostrzegać ulice jako przestrzeń publiczną, a nie tylko komunikacyjną. Przecież zawsze, kiedy mówimy o różnicach między wspaniałymi a kiepskimi miastami na świecie, myślimy przez pryzmat przestrzeni publicznych! Jak inaczej kształtuje się opinia o mieście, jak nie poprzez chodzenie po ulicach?

Budujemy drugą Irlandię

Samochody to tylko transport z punktu A do B. Ruch pieszy i - w mniejszym stopniu - rowerowy to bardziej podróż, podczas której odkrywa się miasto na nowo i delektuje jego urokami. W tym celu piesi potrzebują szerokich trotuarów, a nie chodników spełniających ustawowe minimum - szerokość 1,5 m. To nie tylko czyni ulicę miejscem, gdzie nie ma przestrzeni na społeczne interakcje, ale także uniemożliwia pieszym sprawne poruszanie się, nie mówiąc o osobach niepełnosprawnych czy pchających wózki dziecięce.

Trudno mówić o komforcie przemieszczania się, gdy non stop trzeba patrzeć pod nogi czy długo wyczekiwać na zielone światło, oczywiście po wciśnięciu obskurnego przycisku. Zlokalizowany jest on często po lewej stronie przejścia, choć już dzieciom w podstawówce wpaja się, że powinny chodzić prawą stroną chodnika. ZDM jednak konsekwentnie buduje pieszym drugą Irlandię.

Absurdalnie długie czasy oczekiwania na zielone światło, konieczność pokonywania skrzyżowania w kilku etapach powodują, że piesi łamią przepisy i wchodzą na przejście na czerwonym świetle, które niejednokrotnie pali się nawet wtedy, gdy w pobliżu nie ma żadnego samochodu.

Poznań - to nie jest miasto dla starych ludzi

Artykuł "Gazety" z końca stycznia poświęcony problemowi łamania przepisów przez osoby starsze dotknął bardzo istotnej kwestii - szacunku użytkowników dróg dla obowiązujących przepisów prawa. Niestety, zza kierownicy widać tylko problem seniorów, którzy nie dość że wolno przechodzą przez przejście, to często wchodzą na ulicę w nieodpowiednim miejscu. Co gorsza, bezczelnie nie chcą nadkładać drogi, tak jak to sobie zaplanowali projektanci czy ZDM!

Jedynym rozwiązaniem proponowanym przez cytowanych przez "Gazetę" rozmówców - przez radnego Ryszarda Śliwę i naczelnika policji Józefa Klimczewskiego - były restrykcje w postaci mandatów oraz utrudnienia w poruszaniu się w postaci kolejnych barierek.

Restrykcje wobec pieszych nie są w żadnym wypadku rozwiązaniem! Społeczeństwo Poznania będzie starzeć się, w perspektywie dwóch dekad liczba osób w wieku 75 i więcej lat podwoi się. Znaczna część dzisiejszych kierowców, ze względów zdrowotnych, będzie zdana na transport publiczny i własne siły! Już dziś należałoby podejmować działania skracające drogi pieszym, dogęszczające liczbę przejść dla pieszych itp. Przydałoby się np. dodatkowe przejście z przystanku tramwajowego Most Teatralny przez ul. Roosevelta, tak aby skrócić drogę dojścia do zespołu przychodni specjalistycznych przy ul. Słowackiego.

Pieszy jako zwierzyna łowna

Z punktu widzenia policji pieszy ma jeszcze inną zaletę: jest dużo łatwiejszy w upolowaniu niż kierowca. Aby nasycić statystyki mandatami, wystarczy tylko przyczaić się przy najbardziej popularnych wśród pieszych i pasażerów MPK skrzyżowaniach i wyłapywać goniących tramwaj. Takich miejsc jest w Poznaniu kilka. Do faworytów drogówki niewątpliwie należą Most Teatralny czy okolice Bałtyku. Nawet nie trzeba specjalnie się fatygować czy ukrywać za eką. Można nawet postawić radiowóz centralnie na chodniku. Zwierzyna łowna na pewno się znajdzie! Jeśli nie będą to piesi, którzy brawurowo wtargną na ulicę, będą to na pewno ci, którym nie będzie się chciało czekać na kolejne zielone światło, gdyż tramwaj oczekujący na wjazd na przystanek blokował przejście podczas krótkiej fazy zielonego światła dla pieszych.

Na Moście Teatralnym, jak to zauważył na łamach "Gazety" dr inż. Jeremi Rychlewski, kierowcy w ogóle ignorują nakaz zatrzymania się przed skrętem, w sytuacji gdy pali się tzw. zielona strzałka. Trudno się dziwić, gdyż nigdy nie spotkałem patrolu policyjnego, który by to egzekwował. Polowania na pieszych, w niektórych okresach roku, są natomiast codziennie. Taka asymetria w podejściu policji do pieszych i kierowców jest niestety często zauważalna.

Piesi jak samochody

Jan Gehl - jeden z najwybitniejszych duńskich urbanistów podkreśla: Jeżeli bym miał coś poradzić innemu miastu, to traktować pieszych i rowerzystów poważnie, tak poważnie jak zwykliśmy traktować samochody. Dodaje, że wydziały transportu w miastach gromadzą dane, wszystko wiedzą, ale jeśli chodzi o pieszych, to większość miast nie ma jakiejkolwiek wiedzy o ich potrzebach i zachowaniach, stąd też we wszystkich analizach i projektach uwzględniają tylko ruch samochodowy, nie dostrzegając konsekwencji dla pieszych.

Szerokie arterie, mała liczba przejść, długie czasy oczekiwania na zielone światło powodują nie tylko zanik więzi społecznych, ale prowadzą do tego, że łatwiej wsiąść w samochód i pojechać na zakupy do centrum handlowego, niż nabyć potrzebne rzeczy w okolicy czy w śródmieściu. Na dłuższą metę zawężenie chodnika na ul. Św. Marcin oraz budowa kolejnych świateł będzie niekorzystna dla okolicznych kupców, jak i samej galerii handlowej, która ma powstać na skrzyżowaniu z al. Marcinkowskiego [Św. Marcin ma zostać zwężony po to, żeby wydzielić drogę dojazdową do parkingu pod planowaną galerią - przyp. red.]. Przestrzeń stanie się mniej atrakcyjna, w konsekwencji mniej osób będzie tamtędy chodzić i obroty będą niższe. Podobnie zresztą jak w przypadku ogołocenia ulic z drzew: latem przyjemniej jest pojechać do klimatyzowanego kompleksu, niż chodzić po rozgrzanym bruku. Te procesy działy się w miastach Europy Zachodniej i przypuszczalnie tak będzie w Poznaniu.

Systematyczne pogarszanie przestrzeni

Postęp cywilizacyjny, na który powołuje się wielu zwolenników inwestycji ułatwiających życie kierowców (choćby takich jak nowe miejsca parkingowe kosztem chodników czy trzecia rama), wymaga ofiar. Przestrzeń miasta, w szczególności śródmieścia, nie jest z gumy, są nimi więc niezmotoryzowani użytkownicy dróg: piesi i - w nieco mniejszym stopniu - rowerzyści. Na pogarszanie warunków niezmotoryzowanych użytkowników ruchu wpływa nie tylko sama polityka miasta, ale również wybiórcza egzekucja prawa.

Nigdy nie było w Poznaniu żadnego wielkiego planu, który miałby odebrać pieszym wszystko to, co jest ponad ustawowe minimum. Jeśli taki plan zostałby zatwierdzony i wprowadzony w życie, to przypuszczalnie osoby za to odpowiedzialne przegrałyby wybory. Ale pogarszanie warunków ruchu pieszego odbywa się powoli i systematycznie. Tam przymknie się oko na nielegalnie pozostawione samochody, tam nie spojrzy się na rozjeżdżaną zieleń. W konsekwencji ZDM może tylko akceptować status quo: wymalować nowe miejsca parkingowe na szerokim trotuarze, gdzie od dawna się parkuje, zabetonować obszar, gdzie od niepamiętnych czasów nie ma zieleni itd.

Nie ukrywam, że zawsze mój podziw wzbudzała szybkość działań Zarządu Dróg Miejskich w tym zakresie. Na Jeżycach latami piesi nie mogą doczekać się, aby zostały przełożone płytki chodnikowe, które zwłaszcza w okresie po opadach pełnią podobną rolę do fontann-niespodzianek z petersburskiego Peterhofu. Tyle że jest subtelna różnica - przechodzień na Jeżycach opryskiwany jest nie wodą, ale błotem. Równocześnie te części chodników, które służą parkowaniu, naprawiane są natychmiast. Podobnie dzieje się z likwidacją kratek po drzewach. Trudno się dziwić - jedno drzewo mniej, jedno miejsce parkingowe więcej.

W ostatecznym rozrachunku trudno się dziwić, że przy takim podejściu do ruchu pieszego w Poznaniu per pedes odbywa się tylko niespełna 9 proc. wszelkich podróży. Jest to dwukrotnie mniej niż w porównywalnych miastach Europy Zachodniej!

Dojrzeć do miasta

Problemy wokół przestrzeni publicznej będą narastać. W Poznaniu, pomijając program rewitalizacji na Śródce, brakuje szerokiej debaty o tym, jak mają wyglądać śródmiejskie ulice miasta i jaką mają pełnić funkcję. Nie chodzi tylko o debatę prowadzoną przez władze miasta. Czasem wydaje się nawet, że sami mieszkańcy nie są tym zainteresowani. Powierzchnia dróg jest natomiast ograniczonym zasobem i ludzie powinni się zastanawiać, jak jej używają.

Parę lat temu miałem okazję śledzić debatę o nawierzchni deptaku w niespełna trzystutysięcznym Wiesbaden. Tamtejsze gazety codziennie poświęcały debacie kilka stron, publikując artykuły mieszkańców, specjalistów czy analizy porównawcze z innymi miastami. Zmiany zachodzące w przestrzeni Poznania są bardziej poważne. Zachęcając do szerokiej debaty o przestrzeni miasta, jestem świadom, że może ona zakończyć się tym, że np. większość poznaniaków będzie chciała wycinki wszystkich drzew w centrum i legalizacji ruchu samochodowego na Starym Rynku. Może okazać się, że jeszcze nie dojrzeliśmy do życia w mieście będącym czymś więcej niż węzeł komunikacyjny, które z jednej strony rozpościera liczne uroki, ale z drugiej strony wymaga od mieszkańców powściągliwości w korzystaniu z samochodu? Takie postawienie sprawy będzie jednak uczciwsze.

Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań

_________________
pozdrawiam, olek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ruch pieszy
PostNapisane: Śr sty 27, 2010 11:13 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Cz sty 04, 2007 19:48
Posty: 2780
Lokalizacja: Ochota / Ursynów
Piotr Rudzki napisał(a):
Zbyt krótkie zielone światło dla pieszych
2010-01-27, ostatnia aktualizacja 2010-01-26 22:26

List Piotra Rudzkiego o skrzyżowaniu Belwederskiej, Spacerowej i Gagarina
Skrzyżowanie ul. Belwederskiej, Gagarina i Spacerowej. Z lewej hotel Hyatt, z prawej Hotel Hera

Zwracam się z ogromną prośbą o zainteresowanie się przejściem dla pieszych przy skrzyżowaniu Belwederskiej, Spacerowej i Gagarina. Zielone światło dla pieszych przechodzących przez Belwederską wyświetlane jest bardzo krótko, przez kilkanaście sekund. Dla mnie jako osoby młodej to nie problem, bo szybkim krokiem zdążę przejść na migającym zielonym. Teraz jestem rodzicem i z wózkiem ostatnie metry muszę biec, bo na światłach czekają już "rajdowcy", którzy chcą się rozpędzić przed górką koło Belwederu. Można się oczywiście zatrzymać na wysepce pomiędzy jezdniami, ale boję się tam stać z wózkiem między pędzącymi autami. Jestem przekonany, że osoby starsze nie dają rady przejść podczas jednej zmiany świateł do Łazienek. Wydłużenie zielonego światła o pięć sekund nie sprawi chyba wielkiego problemu kierowcom, a pieszym ułatwi życie.


Problem występuje nie tylko tam. Wydaje mi się, że ZDM traktuje cykl dla pieszych przede wszystkim jako pochodną cyklu dla samochodów, i jeżeli akurat wyjdą 4 sekundy na pokonanie sześciu pasów, to tak już musi być.

Pozdrawiam,
Maciek

_________________
Pozostanie po nas..............|................Włóczykije eu
ta smutna legenda,.-....__...|.......Przejrzyj, polub, podsubskrybuj RSS.
że wciąż nas uczono...........|_________________________________
uczyć się na błędach...........(Włodzimierz Ścisłowski)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ruch pieszy
PostNapisane: Pt lis 25, 2011 18:22 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Cz sty 04, 2007 19:48
Posty: 2780
Lokalizacja: Ochota / Ursynów
Zautomatyzowany ruch pieszy w Hongkongu:

http://en.wikipedia.org/wiki/Central–Mid-levels_escalators

Obrazek

Obrazek

800 metrów w poziomie i 135 metrów w pionie. W pełni zadaszone bezpłatne schody ruchome nie tylko skróciły czas podróży i zachęciły do ruchu pieszego pomiędzy mieszkalnymi wzgórzami a dzielnicą biznesową, lecz również zdynamizowały okolicę gospodarczo (sklepy i knajpy dla dochodzących).

_________________
Pozostanie po nas..............|................Włóczykije eu
ta smutna legenda,.-....__...|.......Przejrzyj, polub, podsubskrybuj RSS.
że wciąż nas uczono...........|_________________________________
uczyć się na błędach...........(Włodzimierz Ścisłowski)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ruch pieszy
PostNapisane: So lis 26, 2011 18:58 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Cz sty 17, 2008 21:55
Posty: 2010
Lokalizacja: Śródmieście, trzecie piętro
http://wiadomosci.wp.pl/title,Przyprowa ... omosc.html
Cytuj:
"Przyprowadzam na to rondo studentów, tyle tu błędów"
2011-11-26 (10:10)
We Wrocławiu żeby przejść przez jezdnię, tory tramwajowe, a potem kolejną jezdnię na rondzie Reagana, musimy stanąć za każdym razem i odczekać kilkadziesiąt sekund. Efekt? Łącznie tracimy około 1,5 minuty na samo stanie i czekanie, nawet w sytuacji, gdy auta i tramwaje nie jadą.

- Trudno im się dziwić - komentuje dr inż. Bogusław Molecki, specjalista ds. transportu z Politechniki Wrocławskiej. - Popełniono tu tyle błędów, że przyprowadzam na rondo swoich studentów, bo nigdzie tak dobrze nie nauczą się i nie zrozumieją zachowań pieszych jak tu - dodaje.

O tym, że rondo Reagana aż prosi się o poprawki, wiedzą także urzędnicy z wydziału inżynierii miejskiej w magistracie. Właśnie dlatego pracują nad zmianami. Zapewniają, że do końca roku zmiany mają się pojawić na rondzie Reagana, ale także w 6 innych miejscach w mieście.

Zostaną tam dodane dodatkowe sekundy zielonego światła dla ludzi (od 5 do nawet 15 sekund), a w przypadku, gdy pasy przekraczają jezdnie i tory, zielone ma być lepiej skoordynowane, by pieszy bez sensu nie tracił czasu. Zmiany pojawią się na przejściach dla pieszych przy ulicach:

- Świdnicka - Podwale
- Piłsudskiego - Świdnicka
- Grodzka - pl. Uniwersytecki
- Piłsudskiego - Kołłątaja
- rondo Reagana
- Jedności Nar. - Damrota
- Kazimierza Wlk. - Szewska

Urzędnicy przypominają, że w ciągu ostatnich kilku tygodni wydłużono zielone dla pieszych w 5 miejscach: - Krupnicza - Kazimierza
- Sądowa - Podwale
- Ruska - Kazimierza
- Dyrekcyjna - Borowska
- Powstańców Śl. - Swobodna

_________________
We made it idiotproof. They grow better idiots.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 16 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL